Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 marca 2015

Huśtawka do niczego, czyli przemyślenia nastolatki

Huśtawka do niczego, czyli przemyślenia nastolatki

Cześć! A więc w pierwszym bodajże poście pisałam, że za niedługo pojawi się prolog do opowiadania. I jest! Przed chwilą go skończyłam. Opowiadanie nosi tytuł ,,Huśtawka do niczego, czyli przemyślenia nastolatki''

Prolog

Jakaś dziewczyna na huśtawce z Google Grafika :)
Słońce na ogół tak pospolite wydawało się być dla Klementyny w tym momencie, co najmniej dziwne. Szczególnie to, że jego promyki potrafią się wedrzeć wszędzie, nie zostawiając ani trochę prywatności. I nie ma takiego miejsca, żeby się nie wepchnęły. Zawsze to zrobią i koniec! Myśli czternastolatki biegły tym torem, ponieważ był pierwszy tydzień września i upał jak nie miara. Klementin (jak zdrobniale nazywała ją rodzina i przyjaciele) miała dosyć gorąca, więc siedziała na huśtawce i marzyła o tym, by słońce dało gałęziom sosny trochę prywatności, ale niestety tak się nie stało. Dziewczyna powachlowała się ręką, i zaczęła rozmyślać, lecz już nie o Słońcu, tylko o całej sprawie, jaka zaprzątała jej myśli przez ostatnie dni. Właściwie była zła na siebie, że zaczęła, ponieważ usiadła na huśtawce, by odpocząć, pomyśleć o błahych sprawach, jak np.o promykach Słońca. Ale nie umiała przestać. I myślała o tej całym zamieszaniu. A owa huśtawka zawieszona na krzywej gałęzi lekko ją bujała. Bo huśtać nie umiała. Dlaczego? A więc.. Klementyna błagała przed rokiem swojego tatę o huśtawkę. Pan Szymon kupił materiały, to znaczy ładną, wyrównaną, drewnianą deskę i liny. Zawiesił na sośnie, w ogrodzie, w pobliżu cichej, nie hałaśliwej drogi. Wszystko wydawało się naprawdę piękne, i kiedy wówczas świeżo upieczona I-gimnazjalistka, przyszła ze szkoły od razu podbiegła do huśtawki. Usiadła i zaczęła się huśtać. A patrzące na nią ptaki zamiast zobaczyć roześmianą dziewczyną, z rozwianym blond warkoczem oraz wesołymi szarymi oczami zobaczyli zniesmaczoną twarz Klementyny, która była też rozżalona. Okazało się, że huśtawka zawieszona krzywo na gałęzi nie jest w stanie huśtać prosto. Co najwyżej to na boki, co powoduje bolesne uderzenia o korę sosny. Tak więc była to huśtawka nie umiejąca huśtać. Co więc robiła? Nic-jak myślała z przekonaniem II-gimnazjalistka. Była to huśtawka bez roboty. Taka...taka...Huśtawka do niczego. Ale czy rzeczywiście?

W ostatnim poście napisałam, że pod każdym postem, czy to opowiadaniem, czy nie znajdzie się jakiś literacki obrazek. Dzisiaj w Google Grafika wyszukałam o to takiego kota! :)

 To już na dzisiaj wszystko! Liczę na Wasze opinie! Jeśli się spodobało, to czekajcie na pierwszy rozdział tego opowiadania.
 Żegnam, Karla.